poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Skarpetki - idealna receptura

Trzy pary skarpetek - trzy różne sposoby wykonania. 
I chyba odnalazłam ten, którym będę robić wszystkie kolejne. 
Zaczęłam od skarpetek robionych od góry, pięta wyszła mi nawet foremnie, wprawdzie z braku cierpliwości skarpetka okazała się ciut przymała, niemniej wyglądała jak skarpetka, a w wersji testowej tylko to chciałam osiągnąć. Kolejna para jest już ok, nawet noszę ją często (nie jestem fanką kapci, ale dotykania dywanów gołą stopą też nie, poza tym chyba stoicko niskie ciśnienie powoduje u mnie nieustanne marznięcie kończyn dolnych). Drażniło mnie w niej zakończenie. To tracenie oczek przez ssk i k2tog i w końcu ściąganie oczek razem wygląda mi niewygodnie, za mało gładko. Niemniej nosi się dobrze, chociaż nie próbowałam tego w bucie. Edit: zdjęcia na ravelry. 
Kolejne skarpetki - skończone o 2 rano 2 kwietnia - robiłam dla mamy na imieniny. Podobał mi się przepis na palce z bloga Pimposhki, więc zaczęłam tak. Miałam odpowiednio cienką włóczkę, liczba oczek się nawet zgadza. Wymyśliłam też myślę niezły wzór na część wierzchnią (kostkę i wyżej chyba już zawsze będę robić ściągaczem, jakoś nie chce mi się wierzyć, że co innego może się sprawdzić w używaniu). Fatalny ze mnie ofiarodawca, bo musiałam się nieźle spieszyć, żeby skończyć całą parę zanim wrócę do Poznania i mama odnalazła ją dopiero rano, kiedy blokowała się na suszarce. Tak czy inaczej palce też nie wyszły tak, jak bardzo chciałam, żeby wyglądały - dodawania oczek jakoś nie udało mi się przeprowadzić gładko. Pewnie braki w warsztacie. 
Udałam się na youtube - uwielbiam tutoriale do robienia na drutach. W braku nauczycieli na zawołanie (chociaż poniedziałkowe spotkania kawiarniane zaczynają to powoli zmieniać - miałam już na przykład przyjemność oglądania i dotykania dobrych drutów na żyłce - tak, definitywnie to będzie kolejny zakup robótkowy) jest to jedyna forma przekonania się naocznie, o co chodzi w tych tajemniczych znaczkach we wzorach. Po pierwszym szoku tym dziwactwem, udało mi się znaleźć filmik, na którym pokazywano skarpetki z dokładnie takimi palcami, jakie chciałam uzyskać - autorstwa verypinkknits. Skarpetki są w trakcie robienia, ale już wiem, że palce wyglądają dobrze, z piętą nigdy nie miałam problemów w poprzednich dwóch metodach, także nie będę się specjalnie martwić. Wprawdzie nabranie tych owiniętych oczek i przerobienie ich razem wymagało trochę przemocy (myślę, że obserwatorów mnie przy pracy trochę zaskakuje, że to spokojne, babcine hobby może wywoływać tak silne emocje, epitety i agresję).




Zastanawiam się, czy robienie na drutach wymaga faktycznych prób i kilku nieudanych produktów, czy może da się je zastąpić odpowiednim przygotowaniem teoretycznym i naoglądaniem się mnóstwa zdjęć. Myślę o tym w kwestii swetra, który w jakiejś mitycznej przyszłości chciałabym zrobić (podejrzewam, że też potestuję na mamie). Sprawdzę to przy następnej okazji - następny w kolejce jest szal w trójkącie, którego początek w postaci trzech oczek mnie jakoś zastanawia, zwłaszcza w kontekście strzałek na schemacie, które tworzą jakiś dziwny zygzak :D. Planuję jednak podarować na okazje zimowe dwa eleganckie szale z równie eleganckiej włóczki, a nie odważę się mimo wszystko próbować, czy potrafię je zrobić dopiero jesienią.



5 komentarzy:

  1. no dobra, a gdzie zdjęcia?????
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia dodane :) Nie przepadam za chwaleniem się tym, że wciąż nie robię równo oczek lewych i prawych, co widać boleśnie na czubku :D Ale zdjęcia będą fair myślę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czepiaj się tych oczek! i więcej zdjęć wrzucaj :)
    nie robiłam jeszcze od palców - muszę spróbować.

    siedzisz na spotkaniu? ja jakoś dotrzeć nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  4. Spotkania są świetne, tak byłam ciekawa, czy wpadniesz dzisiaj ;)
    Faktycznie zdjęcia poprawiają bloga, tak nie chciałam początkowo dublować ravelry. Ale już mam konto na picassie, także pewnie urozmaicę trochę kolejne posty.

    OdpowiedzUsuń
  5. ostatnio miałam totalnie wyczerpujące poniedziałki, a wczoraj pogoda mnie dobiła... mam nadzieję, że za tydzień się wszystko zgra :)
    a zdjęć wrzucaj dużo!! ;)

    OdpowiedzUsuń