piątek, 23 marca 2012

Wymęczyłam sweter!

Prułam, nabierałam na nowo i te wszystkie akrobacje nowicjuszki. W końcu się udało. Przeżyłam. Jestem nawet w miarę zadowolona. W każdym razie noszę.


Leafy Lace Cardi to naprawdę dobry wzór. Nie męczy, wygląda dobrze względnie małym nakładem sił. Udało mi się nie zrazić i może zrobię więcej sweterków w życiu :D. Nawet szycie nie jest takie straszne.
Najbardziej bałam się robienia rękawów, jakoś nie wpadłam, żeby nabrać obydwa na raz. Całe szczęście ażur ułatwiał kontrolowanie ilości rzędów. Kombinowałam, jak skorzystać z porad na Drucie Pomocnicznym, ale nie wymyślałam, jak ruszyć z wzorem. Przetestuję to przy jakimś gładkim rękawie. 

Bardzo dobrze bawiłam się robiąc i-cord. Nawet bardziej mnie to cieszyło niż cały sweter, ale może byłam zwyczajnie zmęczona.


Teraz na drutach całkiem posezonowy komin - honey cowl, a potem z resztek rękawiczki bez palców. Naprawdę zależy mi na pozbyciu się zapasów włóczkowych. Chciałabym być pierwszą dziewiarką na świecie bez kartonów wełny na co najmniej dwa swetry :D. Na studiach to trochę niemobilne. Zwłaszcza, że koniec za pasem, kto wie gdzie mnie życiowo rzuci. Przeprowadzanie książek to już sporo zamieszania. 

Miło się dzierga na świeżym powietrzu, szczerze polecam :).