sobota, 13 października 2012

Nie istnieje limit nakryć głowy, które może mieć dziewiarka.

Uff w końcu jest ładna złota jesień i można było obfotografować w terenie nowe nabytki. 

Przechodziłam większość mojej kariery szkolnej bez czapek, ku wściekłości mojej mamy zresztą. Dopiero na studiach mi się odmieniło i gdzieś od trzeciego/czwartego roku noszę czapki już od jesieni i aż do w miarę ciepłej wiosny. A od kiedy robię na drutach (a nie jest to długo) mam po prostu niesamowitą ilość różnych nakryć głowy. Ale jako że kombinacje wzorów, kolorów i grubości są niezliczone - to pewnie i tak nie jest koniec.