wtorek, 15 kwietnia 2014

Tydzień temu...

...chciałam się pochwalić sałatą.


Ale Niedźwiadek cierpi na alergię komputerową i dziewiarską, więc całe wieczory szły w kończenie sweterka wiosennego zanim minie na niego pora. Blokuje się właśnie. 

Zapragnęłam ogródka na balkonie oczywiście po podziwianiu wyczynów Brahdelt w tej dziedzinie. Do zeszłego roku nie miałam niestety balkonu, więc zostało mi hodowanie cebuli na szczypiorek. W tym roku kupiłam nasiona roślin odpowiednich do pojemników - rukolę, jakąś inną sałatę, roszponkę, rzodkiewkę i koperek. Wszystko zakiełkowało mimo cienia i niespecjalnej pogody i kupienia ziemi do warzyw, a nie do siewek i kompletnej nonszalancji w sianiu. Zobaczymy, czy będzie z tego jakaś sałata obiadowa kiedyś (albo śniadaniowa, albo kolacyjna, sałatę z sosem zawsze).