niedziela, 14 września 2014

Szycie proste jak drut.

Mąż sprezentował mi na urodziny maszynę do szycia.

Ciągnęła się za mną myśl o maszynie już dosyć długo. Konkretnie zabrałam się za czytanie o różnych modelach i szyciu na maszynie w ogóle jakoś wiosną. Od tego czasu polowałam na lidlowego Silvercresta, który niestety nie pojawiał się w sprzedaży. Potem zapisałam się na kurs na prawo jazdy i obiecałam sobie, że jeśli zdam za pierwszym razem to ładuję oszczędności i granty urodzinowe właśnie w takie ustrojstwo, jednak mąż mnie ubiegł i zrobił mi prezent.

Wybrałam Janome Juno, głównie ze względu na opis na LongRedThread i jakieś tam opinie zachwalające. Poza tym w sklepie internetowym, gdzie ją zamierzałam zamówić dodawali "moc" gratisów, a jak wiadomo - dobrze, gdy Moc jest z nami. 

Obrazek bezczelnie przejęty ze strony sklepu techmasz, gdzie zamawiałam.
Maszyna była śliczna, dodana torba również. Gorzej, że nagle okazało się, że mam coś szyć, a nie mam koncepcji :D. Wymyśliłam sobie torbę, nawet zaczęłam jedną, na której siostra szyjąca udzielała mi lekcji, a ja oswajałam różne stopki i szwy. Wybrałam jednak okropnie niewdzięczną i sztywną bawełnę ikeową, do której jakoś nie miałam serca, w dodatku przy pruciu przyszytej kieszeni uszkodziłam torbę dosyć mocno prujką.

Wtedy znalazłam instrukcję szycia Pleated Tote Bag na thelongthread. I tak po trzech dniach walki powstało to:



Ma nawet podszewkę i kieszenie. Muszę chyba wzmocnić trochę górę i mocowanie pasków, bo widzę nitki, a to źle wróży. Ale jestem bardzo zadowolona. Po spacerze w parku się nie rozpadła, zobaczymy, jak po praniu. Także kraftuję na kolejnych igłach :).