niedziela, 14 grudnia 2014

Broimy.

Po wielu miesiącach marudzenia na zasyp koralikowy... poddałam się. Nie wiem, czy z ciekawości, czy z pociągu do święcącego na stojaku w pasmanterii. Dość, że dwie bransoletki już są, trzecia w drodze. Gdyby to jeszcze szło wolniej, ale to się szydełkuje dosłownie chwilę i to z dzieckiem obok:




Całe szczęście dzierganie nadal jest fajniejsze. Zeszłoroczny sweter, który dopiero teraz doczekał się guzików i chowania nitek:




I bardzo się cieszę, że udało mi się wyhaczyć idealne guziki. Porządniejszych zdjęć nie będzie, bo sweter został podarowany mamie.