niedziela, 26 lipca 2015

Takie sobie małe formy.

Trzy dni i dwa sweterki. Chciałam dorobić butki, ale zamordowałam sobie nadgarstek wycinaniem kwadratów na patchworkową matę (tak, tak, rozwijam się szyciowo). Tak mnie sfrustrowały próby pikowania (i wypruwanie tychże), że zmotywowałam się w końcu do wykończenia tych dziewiarskich drobiazgów:


U góry Puerperium po modyfikacjach - po pierwsze rozpinany jest tylko na raglanie, czuję się już trochę pewniej pod kątem ubierania dziecka, więc nie potrzebuję rozpięcia po całości. Poza tym ściągacz zamiast francuza na końcówkach, żeby się lepiej układał. 
Na dole Baby Kimono - nowy dla mnie wzór, całkiem śmieszna konstrukcja, ale trochę za dużo zszywania. Wygląda praktycznie, zobaczymy jak się sprawdzi. 
Włóczka to Drops Cotton Merino - przeprzyjemna w dotyku i całkiem nieźle się pierze i nosi (mam już z niej sweter dla mnie). 
Takie jesienne dziecko można sobie spokojnie obdziergać :). Mojego czerwcowego syna trochę umordowałam zakładając mu bawełniany sweterek ;). Niestety nadgarstek nadal lekko niemrawy, więc trochę się boję ruszać za mocno kocyki. 

2 komentarze:

  1. Cudne sweterki:) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz najbardziej odpicowane dziecko na dzielni pewnie :)

    OdpowiedzUsuń